UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Europa chce być zielona, czyli ekologiczna. Aby to osiągnąć kraje Unii Europejskiej promują wytwarzanie energii w sposób przyjazny środowisku oraz elektromobilność przez którą rozumie się gównie pojazdy elektryczne. Liderem pod tym względem są Niderlandy.

Niderlandy, to mały kraj położony w centrum zjednoczonej Europy. Choć jest on kojarzony przede wszystkim z pięknymi zabytkami, wiatrakami czy tulipanami, to przez ostatnie lata zasłynął jeszcze z jednej kwestii – elektromobilności. Dzięki determinacji w dążeniu do ograniczania emisji substancji szkodliwych z pojazdów, stał się liderem w promowaniu aut zeroemisyjnych. To właśnie tam, w 2020 roku, 21 proc. wszystkich nowo zarejestrowanych samochodów stanowiły ich elektryczne odmiany (4 proc. hybrydy typu plug-in). Jest to bez wątpienia rynkowy ewenement i najlepszy przykład, jak dobrze skonstruowane dotacje, zachęty i przepisy  pomagają osiągnąć zamierzone cele środowiskowe.

Co można uzyskać

Rząd Niderlandów oferuje nabywcom nowych aut zelektryfikowanych (auta elektryczne – BEV i hybrydowe typu plug-in – PHEV) do 4000 euro zwrotu. Jak łatwo się domyślić maksymalny poziom dotacji jest przeznaczony jest dla aut zeroemisyjnych. Niderlandczycy pomyśleli również o używanych samochodach elektrycznych (z akumulatorem). Przy takim zakupie dotacja jest ograniczona do 2000 euro. Ponadto właściciele BEV zyskują finansowo również poprzez zwolnienia z jednorazowego podatku rejestracyjnego i rocznego podatku od posiadania auta. Jeżeli dla kogoś to za mało, to rząd postanowił zniechęcić zainteresowanych do kupowania aut spalinowych, nakładając na nie dodatkowy podatek.

Dotacje są kluczowe

Podatek od pojazdów silnikowych, obowiązuje wszystkich użytkowników dróg w Niderlandach, którzy w świetle prawa są mieszkańcami tego kraju. Jego wysokość jest zależna od takich czynników jak: waga pojazdu, rodzaj paliwa, zanieczyszczenie (emisja), miejsce zamieszkania czy rodzaj pojazdu.

Portal theicct.org dokonał analizy kosztowej dla różnych rodzajów napędu (benzyna, diesel, elektryk i hybryda plug-in). Wynika z niej, że najbardziej opłacalnym środkiem transportu jest auto czysto elektryczne. Jest to efekt – wspomnianych wcześniej – rządowych dotacji (w wysokości 4000 euro), zwolnienia z podatku rejestracyjnego i podatku od posiadania pojazdu, jak i stosunkowo małych kosztów eksploatacji (TCO – Total Cost of Ownership – liczonych dla 4 lat użytkowania).

Jak to wygląda kwotowo? Porównanie wykonano na przykładzie pojazdów Volkswagena. Nabywca elektryczny model ID.3 (150 kW) w stosunku do klasycznego Volkswagena Golfa z benzynowym silnikiem (1.5 eTSI 110kW), uzyskuje oszczędności przy zakupie do 4500 euro, a następnie 10 000 euro w przypadku 4-letniej eksploatacji. W tym miejscu trzeba jednak podkreślić fakt, że bez rządowych dotacji oszczędności przy zakupie nie byłyby znaczące. Dotacja 4000 euro od rządu w znaczący sposób wpływa na opłacalność wyboru auta czysto elektrycznego. Bez nich jedyne zalety pojawiają się w przypadku TCO. W tym miejscu należy nadmienić, że taka kalkulacja nie jest identyczna w przypadku każdego pojazdu elektrycznego, gdyż niektóre marki naliczają dodatkową opłatę za wynajem akumulatorów.

Firmy widzą w tym zysk

Według portalu theicct.org, auta elektryczne to również lukratywny interes dla firm. Odbiorcy instytucjonalni odpowiedzialni byli za 73 proc. rejestracji BEV w 2020 roku (27 proc. na osoby prywatne). Te liczby z jednej strony nie są zaskoczeniem, ale z drugiej nie można zapominać o przysłowiowym wabiku w postaci systemów wsparcia i dotacji. Co więcej, pracownicy prywatnie korzystający z samochodu służbowego z napędem elektrycznym od swojego pracodawcy (co jest traktowane jako świadczenie rzeczowe) korzystają z obniżonych kwot podatku dochodowego od osób fizycznych.

W 2020 roku stawka podlegająca opodatkowaniu dla pojazdu BEV wynosiła 8 proc. dla pierwszy 45 000 euro ceny zakupu pojazdu, wliczając w to podatek od wartości dodanej i podatek rejestracyjny. Powyżej tego progu stawka wzrastała do 22 proc. – dla pojazdów o emisji powyżej 0 g CO2/km. Według niderlandzkich szacunków, osoby posiadające wyższy dochód niż 68 508 euro, były obciążone dodatkowym miesięcznym podatkiem dochodowym w wysokości 120 euro z tytułu użytkowania samochodu służbowego w celach prywatnych. Dla porównania te koszty były większe dla auta benzynowego, wysokoprężnego czy hybrydowego (plug-in) i mieściły się w przedziale 340-400 euro miesięcznie.

Bez wsparcia efektów nie będzie

Niderlandy jasno określiły swoje priorytety. Auta elektryczne są dla nich przyszłością i chyba jedynym kierunkiem. Dodatkowe podatki dla aut spalinowych w prosty sposób zniechęcają klientów do ich zakupu. Widać to się sprawdza, skoro ten mały kraj stał się elektryczną potęgą. Jednak to wszystko nie byłoby możliwe bez wsparcia ze strony rządu i dotacji do zakupu aut zeroemisyjnych. Może dzięki tym działaniom inne kraje zrozumieją, że żeby coś wypromować najpierw trzeba pomóc, a później oczekiwać efektów.

 

Maciej Gis

UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Zobacz również:

NEWSLETTER

Zapisz się do naszego newslettera! Bądź na bieżąco z nowościami z rynku paliw alternatywnych

FACEBOOK

POLECANE

ŚLEDŹ NAS NA

PARTNERZY