UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Mało kto z osób blisko obserwujących rynek motoryzacyjny ma wątpliwości co do dominującego kierunku zmian. Jest nią przechodzenie na samochody bezemisyjne, co dla aut osobowych oznacza pojazdy elektryczne. W perspektywie kilku lat będą one zdobywały coraz większy udział w sprzedaży, szczególnie dominując w codziennym użytkowaniu na terenie dużych miast. Żadna rewolucja nie dokonuje się jednak z dnia na dzień i zawsze wymaga czasu.

O carsharingu, plusach i minusach elektryków, umiejętności ich prowadzenia i dostępności, Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych ORPA  rozmawia z Hubertem Laszczykiem, wiceprezesem firmy Traficar.

Piotr Mieszkowski: Jakie są plusy używania elektryków w wynajmie na minuty, a co zasługuje na minus? Co cenią, a co krytykują Wasi klienci?

Hubert Laszczyk: Wykorzystanie samochodów elektrycznych w carsharingu Traficara jasno pokazuje zarówno ich zalety, jak i wady. Największymi plusami jest możliwość poruszania się po buspasach, co bardzo skraca i przyśpiesza podróż. Wrażenie z wyprzedzania całego sznura stojących w korku innych aut jest naprawdę satysfakcjonujące. Drugą z bardzo docenianych przez klientów cech, jest automatyczna skrzynia biegów. Oczywiście mówię w uproszczeniu, gdyż jak wiadomo samochody z takim napędem skrzyni biegów nie wymagają. Dla osób kierujących się pobudkami ekologicznymi, ważny jest brak emisji zanieczyszczeń podczas wykorzystywania tego auta.

Po stronie negatywów na pewno trzeba podkreślić wysokie koszty zakupu oraz zapewnienia ładowania tych aut. Niski zasięg wymusza wysyłanie pracowników logistyki celem naładowania aut elektrycznych kilka razy częściej niż celem zatankowania samochodów spalinowych, a to rodzi znaczne koszty. Z uwagi na bardzo duży deficyt publicznej infrastruktury ładowania, oraz brak doświadczenia klientów, nie są oni w stanie poradzić sobie samemu w razie wyczerpania baterii. To z kolei, wraz ze wspomnianym już niskim rozporządzalnym zasięgiem, stanowi barierę wynajmów takich aut na dłużej niż kilka – kilkadziesiąt minut. Wynajmy dobowe, które w przypadku samochodów spalinowych stanowią dosyć znaczny udział w całości, przy autach elektrycznych są rzadkością.

Na szczęście nasz partner strategiczny – firma Renault poprzez swoje zaangażowanie ułatwia nam do pewnego stopnia zniwelowanie ponadnormatywnych kosztów samochodów elektrycznych, umożliwiając oferowanie na ich wynajem takich samych stawek jak dla aut z napędem spalinowym. Mamy nadzieję, że sytuacja trochę się poprawi w wyniku wdrożenia dopłat rządowych z programu Mój Elektryk. Obecnie złożyliśmy do NFOŚ pierwszy z wniosków o dofinansowanie i czekamy na jego akceptację.

Mieliście swojego czasu chińskie mikro auta ZD? Nie sprawdziły się?

Kilka lat temu Traficar przez pewien czas testował we flocie pulę chińskich mikrosamochodów ZD. Test ten dobiegł końca i wobec wycofania się producenta z oferowania tych aut w Europie nie doszło do wprowadzenia ich do oferty regularnej.

Czy Pana zdaniem polscy kierowcy potrafią korzystać z elektryków i zarazem jeździć nimi bezpiecznie? Auta na prąd są przecież szybkie.

Samochodami elektrycznymi jeździ się nieco inaczej niż spalinowymi. Są wyraźnie cięższe, mają zazwyczaj węższe opony i duży moment obrotowy dostępny w całym zakresie prędkości obrotowej. Dla osób przeżywających swój debiut za kierownicą takiego auta, wrażenie dynamiki jazdy może być zarówno bardzo satysfakcjonujące, jak i prowadzące do kosztownych błędów. Pamiętajmy jednak, że samochód zawsze prowadzi człowiek i od jego rozsądku i dobrej woli zależy, czy jazda będzie bezpieczna. Wszak przepisy ruchu drogowego są takie same dla wszystkich i wszyscy są zobowiązani do ich przestrzegania.

Aby promować właściwy styl jazdy, już ponad dwa lata temu wprowadziliśmy w aplikacji Traficara ocenę stylu jazdy. Każdy może się dowiedzieć jakim jest kierowcą i to patrząc z kilku perspektyw. Nie ukrywam też, że w zmniejszeniu ilości niebezpiecznych sytuacji, pomogła nam zmiana taryfikatora mandatów, wdrożona w styczniu tego roku. Okazało się, że zdjęcie nogi z gazu znacznie obniża ryzyko poniesienia nieplanowanego dodatkowego kosztu przejazdu, serwowanego przez panów w niebieskich mundurach. W dodatku praktycznie nie wpływa na czas podróży, bo przecież i tak wszyscy spotkamy się przed kolejnymi światłami.

Czy Wasze elektryki się psują i co najczęściej trzeba w nich naprawiać?

Od strony technicznej samochody elektryczne są bardzo mało awaryjne. Z drugiej strony na większą skalę użytkujemy je dopiero od roku, więc trudno tutaj mówić o jakichś długodystansowych testach. Na razie zresztą wszystkie pojawiające się usterki są usuwane w ramach gwarancji przez serwisy sieci Renault. Większym problemem jest dostępność części blacharskich, gdyż zarówno ZOE, jaki i Spring to samochody niezbyt często spotykane na polskich drogach. W związku z tym Autoryzowane Stacje Obsługi nie dysponują na miejscu wszystkimi pozycjami z katalogu. Zazwyczaj jest to jednak kwestia kilku dni potrzebnych do ściągnięcia właściwego elementu z magazynu centralnego.

Jakiś czas temu znana firma z branży energetycznej zrezygnowała z carsharingu, a miała w ofercie wyłącznie elektryki. Pana zdaniem dlaczego?

Powody wycofania się firmy Innogy z rynku car sharingu były złożone. Oczywiście wybór bardzo drogiego w pozyskaniu i mocno specyficznego samochodu jakim był BMW i3 im nie pomógł, ale na pewno nie był jedynym powodem podjęcia decyzji o zamknięciu projektu. Z tego co wiem, bezpośrednią przyczyną była zmiana strategii korporacyjnej podjęta po przejęciu firmy przez E.ON i wycofaniu się ze wszystkich projektów niezwiązanych z produkcją energii.  W naszym przypadku jest o tyle inaczej, że Traficar wywodzący się z holdingu bardzo mocno skupionego na rynku motoryzacyjnym i mającego olbrzymie doświadczenie w wynajmie samochodów, traktuje carsharing jak swój core biznes.

Wasze plany na przyszłość związane z elektrykami? Będzie ich przybywać?

Problemy z produkcją samochodów absolutnie nie omijają aut elektrycznych. Aktualnie doszliśmy do takiego punktu, że zamówienie samochodu nie gwarantuje niczego – ani terminu dostawy, ani ceny, ani specyfikacji, ani nawet tego, że samochód kiedykolwiek zostanie dostarczony. Pewność ma się dopiero w chwili otrzymania faktury zakupu. Nie jestem więc w stanie dziś odpowiedzieć na pytanie o nasze kolejne elektryczne nabytki. Na pewno jednak procent naszej floty aut elektrycznych będzie wzrastał, kosztem samochodów spalinowych.

Dziękuję za rozmowę

Piotr Mieszkowski

WIĘCEJ

UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Zobacz również:

PARTNERZY

NEWSLETTER

Zapisz się do naszego newslettera! Bądź na bieżąco z nowościami z rynku paliw alternatywnych

FACEBOOK

POLECANE

ŚLEDŹ NAS NA