UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Wielkie koncerny zaczęły inwestować pieniądze w „zieloną” przyszłość Tajlandii. To reakcja na deklaracje tamtejszego rządu. Tajlandia chce w ciągu 10 lat stać się liderem w dziedzinie pojazdów EV i infrastruktury ładowania wśród krajów należących do ASEAN – Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej.

Ambitne zielone plany

Rząd Tajlandii bacznie obserwuje światowe trendy, trudno więc się dziwić, że przyszłość swojego kraju widzi w „zielonych barwach”. Tamtejszy Narodowy Komitet ds. Pojazdów Elektrycznych (National Electric Vehicle Policy Committee) niedawno ujawnił, że rozważa zadeklarowanie nowego celu w zakresie produkcji pojazdów elektrycznych. Zgodnie z nim do 2030 roku pojazdy elektryczne będą stanowić połowę produkcji samochodów w Tajlandii. Do tego czasu Tajlandia produkowałby 1 milion pojazdów elektrycznych rocznie.

Deklaracja stała się wyraźnym sygnałem dla producentów samochodów, producentów energii oraz wszystkich firm związanych z branżą EV, aby skorzystać z okazji do zainwestowania w miejscową infrastrukturę dotyczącą pojazdów elektrycznych.

Według Tajlandii Board of Investment inwestycje w produkcję pojazdów elektrycznych i powiązaną infrastrukturę w latach 2017-2019 osiągnęły w kraju 2,5 miliarda dolarów. Przewiduje się, że w ciągu najbliższych trzech lat wydatki te będą rosły w znacznie szybszym tempie i to w stosunku do rekordowego dotąd tempa i sumy wydatków z poprzednich trzech lat. Jedną z szybko rozwijających się dziedzin w Tajlandii jest działalność związana z infrastrukturą pojazdów elektrycznych. Ministerstwo Energii zadeklarowało, że obecnie w całym kraju jest 1200 stacji ładowania pojazdów elektrycznych. Większość stacji elektrycznych jest budowana przez prywatne firmy, które chciałby skorzystać na rosnącym popycie na pojazdy EV.

Wszyscy chcą budować infrastrukturę

Teraz kiedy władze Tajlandii chcą przyśpieszyć elektryczną transformację do gry włączają się kolejno potężne koncerny. Jak ustalił portal Nikkei Asia, co najmniej sześć dużych firm włącza się do inwestycji w budowę infrastruktury i stacji ładowania dla pojazdów elektrycznych.

Wśród nich jest Siam Cement Group (SCG), która uruchomiła nową działalność o nazwie EV Solution Platform i oferuje zintegrowane dostawy i usługi posprzedażowe EV. Firma dostarczy szereg produktów i usług, w tym wybór dostawców pojazdów elektrycznych i zaopatrzenie w System Magazynowania Energii, nowoczesny system akumulatorów do pojazdów elektrycznych. Instaluje również stacje ładowania pojazdów elektrycznych w budynkach biurowych i domach.

SCG oferuje również usługi finansowe, które są podzielone na różnorodne pakiety finansowe dotyczące leasingu stacji ładowania i innych opcji – powiedział Abhijit Datta, dyrektor zarządzający SCG International.

Kolejna firma to Energy Absolute – firma energetyczna z Bangkoku, ma już 400 stacji ładowania pojazdów elektrycznych w całej Tajlandii. Obecnie opracowuje aplikacje, które mają pomóc właścicielom samochodów elektrycznych znaleźć pobliskie punkty ładowania. Firma  chce w 2022 roku mieć już 1600 stacji ładowania.

Kolejną firmą, która chce iść w „elektromobilnością” jest PTTOR, oddział tajlandzkiego konglomeratu naftowo-gazowego PTT. Firma zbudowała 30 stacji ładowania w Bangkoku i okolicach a jej plany zakładają , że w ciągu najbliższych dwóch lat będzie miała 300 stacji ładowania pojazdów elektrycznych w całym kraju. Kolejne firmy, takie jak operator stacji benzynowej PTG energy czy Bangchak – konsorcjum naftowo – energetyczne, współpracują z agencjami rządowymi i tą drogą włączają się w budowę infrastruktury EV w Tajlandii.

Ponieważ tak wiele (wciąż pojawiają się nowe) firm konkuruje w branży stacji ładowania pojazdów elektrycznych, krajowa Komisja Regulacji Energetyki początkowo ustaliła cenę ładowania pojazdów elektrycznych na stosunkowo niskim poziomie 2,63 bahta (0,08 USD) za kilowatogodzinę, aby promować korzystanie z pojazdów elektrycznych. Jednak niektórzy z nowych graczy a rynku, tacy jak PTTOR, próbują przyciągnąć konsumentów, oferując bezpłatne ładowanie przez kilka miesięcy.

Przypomnijmy, że 20 lat temu Tajlandia postanowiła stać się centrum produkcji samochodów w  krajach ASEAN. Inwestując olbrzymie pieniądze oraz uruchomiając różnego rodzaju „zachęty” kraj przyciągnął inwestycje dużych japońskich producentów samochodów, a następnie producentów samochodów z Europy i USA. Stworzyło to miejsca pracy oraz centra technologiczne, które pomogły rozwinąć się przemysłowi samochodowemu w Tajlandii. Tajski rząd chce sięgnąć teraz po podobne środki dla promocji pojazdów elektrycznych, które mogą również wpłynąć na strategie globalnych producentów samochodów.

Rząd Tajlandii tworzy m. in. Wschodni Korytarz Ekonomiczny – ciąg stref inwestycyjnych, których celem jest wspieranie nowych branż, szczególnie w sektorze pojazdów elektrycznych. Dzięki strategicznej lokalizacji i nowych inwestycjach w branżę pojazdów elektrycznych Tajlandia zamierza być producentem nr 1 i głównym eksporterem pojazdów elektrycznych w ASEAN.

Zabezpieczenie łańcucha dostaw najważniejsze

Warto zaznaczyć, że przez lata tajski rynek samochodowy uważany był za domenę producentów z Japonii. Właśnie Toyota była pierwszym producentem samochodów, który zaoferował pojazdy elektryczne w Tajlandii wraz z hybrydami typu plug-in. Jednak w ostatnich latach chińscy producenci samochodów stali się coraz bardzie ekspansywni, Gigant SAIC Motor już wprowadził na rynek elektryczną wersję swojego modelu MG. Kolejny chiński potentat firma Great Wall Motor, ogłosiła właśnie, że jest gotowa do wprowadzenia na tamtejszy rynek modeli EV, już w tym roku. Przypomnijmy, że firma Great Wall w lutym ubiegłego roku przejęła fabrykę samochodów GM w prowincji Rayong na wschodnim wybrzeżu Tajlandii.

– Podczas gdy liczba nowych graczy na tajskim rynku pojazdów elektrycznych rośnie, głównym wyzwaniem dla nas staje się łańcuch dostaw, który musimy zabezpieczyć aby osiągnąć swój ambitny cel – powiedział Surapong Phaisitpattanapong, rzecznik Federation of Thai Industries’ Automotive Industry Club.

Zwrócił on uwagę na to, że firmy które chcą zmienić się z producentów części do silników spalinowych w dostawców komponentów EV, takich jak akumulatory czy silniki elektryczne, mogą potrzebować na to sporo czasu. Dlatego przedsiębiorstwa te powinny liczyć na bardziej bezpośrednie wsparcie rządu.

Uważamy także, że nabywcy pojazdów elektrycznych powinni otrzymać bardziej bezpośrednie dotacje. Tymczasem wciąż ich brakuje – dodał Surapong Phaisitpattanapong .

Źródło: własne, asia.nikkei.com

UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Zobacz również:

NEWSLETTER

Zapisz się do naszego newslettera! Bądź na bieżąco z nowościami z rynku paliw alternatywnych

FACEBOOK

POLECANE

ŚLEDŹ NAS NA

PARTNERZY