UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Promocja elektromobilności może odbywać się na wielu szczeblach. Jak na razie z utęsknieniem czekamy na pomoc rządową i na drugą turę dotacji. Warszawa wpadła na inny pomysł i zwęża ulice. Jednak trudno jednoznacznie stwierdzić czy jest to dobry kierunek działań. Jeśli dobry, to na pewno nie dla wszystkich. Użytkownicy BEV są i będą zadowoleni.

Miasta stają się coraz bardziej przyjazne mieszkańcom. Większa liczba ścieżek rowerowych, poprawiająca się komunikacja miejska oraz dominująca zieleń, to tylko niektóre z działań lokalnych władz, aby arterie miejskie odzyskały swój blask. Jest to szczytny kierunek, który popierają mieszkańcy. Nie ma się co dziwić. Każdy z nas chce mieszkać w dzielnicy, gdzie betonowe mury są okraszone soczystą zielenią drzew, dających upragniony latem cień oraz wizualnie poprawiają codzienną egzystencję.

Żeby osiągnąć taki wygląd konieczne są zmiany. Przeprowadzane modernizacje ulic są nieuniknione w tym przypadku. Problem polega jednak na tym, że osiągnięcie celu zawsze odbywa się czyimś kosztem. W tym przypadku cierpią kierowcy.

Przyjazna przestrzeń dla mieszkańców

Przykładem mogą być warszawskie Aleje Jerozolimskie. Jest to jedna z głównych ulic stolicy, po których dzień w dzień przejeżdżają tysiące pojazdów. Nie ma się co dziwić. W końcu jest to arteria łącząca obrzeża stolicy z jej ścisłym centrum. Trzy pasmowa droga, gdzie jeden pas to buspas, w niedługim czasie zostanie znacząco zmieniona. To wywołało niezadowolenie mieszkańców oraz ekspertów od transportu. Dlaczego?

Zgodnie z zapowiedzią ratusza Aleje Jerozolimskie na odcinku od ronda Czterdziestolatków do ronda Ge Gaulle’a i dalej do wjazdu na wiadukt mostu Poniatowskiego zostaną przebudowane. Dla samochodów osobowych pozostanie jeden pas. Drugi będzie dla autobusów i taksówek, a pozostała przestrzeń będzie wykorzystana na miejsca parkingowe, torowisko dla tramwajów, pasy zieleni, ścieżki rowerowe oraz chodniki.

To jedno z największych wyzwań programu Nowe Centrum Warszawy, który odmieni oblicze centralnej części stolicy. Budujemy już nowy plac Pięciu Rogów, planujemy przebudowę Marszałkowskiej, teraz czas na Aleje Jerozolimskie. Pracujemy nad tym zadaniem wspólnie z PKP, które planują przebudowę tunelu średnicowego. Chcemy, aby po zakończeniu inwestycji kolejowej Aleje Jerozolimskie zmieniły się w piękną przestrzeń publiczną, przyjazną pieszym, rowerom i komunikacji zbiorowej, a także pełną zieleni – zapowiedział Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy.

Plan ratusza jest szczytny z punktu widzenia dążenia do miasta „idealnego”. Problem polega jednak na tym, że po zmianach może dojść do komunikacyjnego kataklizmu. Już w tym momencie jest ciasno na Alejach Jerozolimskich. Odebranie kolejnego pasa może doprowadzić do sytuacji, w której nie będzie godziny bez korków. Zapewne proponowanym rozwiązaniem będzie sugestia skorzystania z transportu zbiorowego. To jednak rodzi kolejny problem. Gdzie pozostawić swoje auto, skoro parkingów P+R jest stosunkowo niewiele?

Alternatywne środki transportu

Tak dla mieszkańców Warszawy otwierają się nowe możliwości. Na drogach widoczne są ekologiczne środki transportu osobistego, jak rowery, skutery elektryczne, e-hulajnogi czy nawet elektryczne pojazdy, które można wypożyczyć na minuty. Pierwszych – rowerów – jest obecnie prawie 5800 sztuk. Można je wypożyczać i zdawać na jednej z blisko 400 stacji na terenie Warszawy. Niewiele mniej jest w e-hulajnóg. Ostatnie informacje wskazywały, że jest ich ok. 5,3 tysiąca sztuk od kilku dostawców.

Oczywiście w przypadku konieczności przemieszczania się po mieście można skorzystać z komunikacji miejskiej. Ratusz inwestuje znaczące środki w rozwój nisko- i zeroemisyjnego transportu. Mowa tutaj m.in. o autobusach czy tramwajach. Pod względem tych pierwszych, Warszawa stała się liderem na skalę europejską. Jako jedno z niewielu miast spełniło wymagania ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, w którym to zaznaczono jaki procent taboru ma zostać zelektryfikowany. Ponadto na koniec 2020 roku ogłoszono, że 11,47 procenta miejskiego taboru stanowią autobusy elektryczne. Ten wynik zawstydził wiele europejskich stolic. Jedynie Londyn oraz Moskwa są pod tym względem lepsze. „MZA spełnia zapisy (ustawy o elektromobilności – przyp. red.), można więc wnioskować, że są realistyczne” – mówiła w tamtym czasie rzecznik prasowy Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy Karolina Gałecka.

Parkingowa rotacja samochodowa

Zwiększająca się mobilność alternatywna nie jest przypadkowa. Kolejnym ciosem ratusza w kierowców jest powiększanie strefy płatnego parkowania niestrzeżonego. Dotychczasowy obszar, w którym trzeba było uiszczać opłaty za parkowanie, powiększono w kwietniu o dzielnice: Ochota i Żoliborz. To jednak nie wystarczyło, gdyż już rozważano wprowadzenie opłat na Pradze Północ, Pradze Południe i Mokotowie.

Ten plan jednak został wstrzymany. Nie oznacza to, że plany porzucono. Zapewne niedługo strefa zostanie rozszerzona o kolejne dzielnice. W oficjalnym tłumaczeniu władz miasta, działania związane z SPPN mają zwiększyć rotacje zaparkowanych samochodów oraz umożliwić innym znalezienie miejsca parkingowego. Biorąc jednak pod uwagę koszty pozostawienia auta na np. godzinę (wzrost z 3 zł/h do 3,90 zł/h), powstaje pytanie czy się opłaca? Tak dochodzimy do początku tego artykułu, który pokazuje, jak miasto rozwinęło się pod względem komunikacyjnym oraz jakie są możliwości transportowe bez konieczności wykorzystywania własnego auta.


Transportowa transformacja

Zacieśnianie ulic dla pojazdów, wprowadzanie większej liczby ścieżek rowerowych, powiększanie stref płatnego parkowania czy ogólna promocja alternatywnych metod transportowych, to tylko niektóre przykłady działań w Warszawie. Sprawiają, że pod wątpliwość można poddać posiadanie własnego pojazdu. O wiele lepszym rozwiązaniem – tutaj zaskoczenie – jest zakup auta elektrycznego, który może poruszać się po buspasie, jak też nie wymaga opłat w SPPN. Na korzyść są też coraz liczniejsze publiczne punkty ładownia.

Promocja i działania na rzecz zmiany wizerunku miasta oraz sprawienia, aby stało się bardziej zielone, jest dobrym ruchem, który każdy doceni. Jednak nie może się to odbywać kosztem swobodnego przemieszczania się. Transport jest kluczowym czynnikiem do funkcjonowania każdej arterii miejskiej. Bez niego wiele branż nie będzie mogło odpowiednio funkcjonować. Ponadto możliwości pozostawienia aut i skorzystania z transportu publicznego, są niewielkie. Dlatego w dobie transformacji transportowej warto jest rozważyć promocję aut elektrycznych, których zalety zaczynają przewyższać często powtarzane wady. Można powiedzieć, że jest to istne „win-win”, gdyż w mieście pojawiać się będą większe liczby aut ekologicznych, kierowcy pozostaną w swojej strefie komfortu, jeżdżąc własnymi pojazdami, a projekt zazieleniania miasta będzie można bez sporów kontynuować.

Maciej Gis

UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Zobacz również:

NEWSLETTER

Zapisz się do naszego newslettera! Bądź na bieżąco z nowościami z rynku paliw alternatywnych

FACEBOOK

POLECANE

ŚLEDŹ NAS NA

PARTNERZY