UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Jest szybki, zwinny i nietuzinkowy. Z baterią 77 kWh i zasięgiem ok. 500 km przekonuje do siebie największych sceptyków. Przy tym pozostaje funkcjonalnym i co ważne atrakcyjnym stylistycznie SUV-em. Czy można chcieć czegoś więcej?

Model ID.4 to drugi elektryczny samochód Volkswagena zbudowany na nowej płycie podłogowej MEB. Co więcej, jest też kolejnym przedstawicielem nowej rodziny „ID”, która ma docelowo zastąpić samochody spalinowe. Do momentu debiutu ID.4 we wrześniu 2020 roku palmę pierwszeństwa sprawował ID.3. Kompaktowy elektryk miał otworzyć nowy rozdział w historii marki, co zresztą po części uczynił. Jednak po ponad roku sprzedaży można śmiało powiedzieć, że to właśnie ID.4 stał się hitem sprzedażowym Volkswagena, pozostawiając w tyle swego młodszego i mniejszego brata. Żeby nie być gołosłownym wystarczy przypomnieć, że w okresie styczeń-wrzesień 2021 niemiecki koncern sprzedał w skali globalnej 72 700 egzemplarzy ID.4, podczas gdy w tym samym czasie nabywców znalazło 52 700 zwolenników modelu ID.3. To nie przypadek. Sceptycy powiedzą, że to „efekt nowości”. Na pewno też, ale z pewnością nie tylko. ID.4 jest po prostu świetnym autem (nie mylić z idealnym), którego walory docenili jak widać klienci.

Stylistycznie przyciągający uwagę

ID.4 wygrywa już samą stylistyką. Jest ona atrakcyjniejsza, lepiej narysowana, a zastosowane ostre krawędzie ze smakiem przenikają się z krągłościami nadwozia. W efekcie model ten prezentuje się dynamicznie i młodzieńczo. Producent podczas projektowania tego pojazdu, zadbał, aby było wiadomo do jakiej klasy należy. Czarne elementy w nadkolach czy w dolnych częściach drzwi, podniesione zawieszenie i 21-calowe koła jasno wskazują, że mamy do czynienia z SUV’em o sportowym zacięciu. Bryła jest wizualnie bardzo atrakcyjna.

Minimalizm w dobrym guście

Również we wnętrzu Volkswagen zadbał o szczegóły. Choć deska rozdzielcza stanowi kopię tego co mogliśmy zobaczyć w ID.3, to w porównaniu do kompaktu, poprawiono materiały wykończeniowe. Producent zrezygnował z twardych tworzyw, które zdaje się mają więcej przeciwników niż zwolenników.

Na uwagę zasługuje również 12-calowy wyświetlacz od multimediów. Za jego pośrednictwem jesteśmy w stanie zrobić niemal wszystko w samochodzie. Szkoda tylko, że Volkswagen postanowił całkowicie zrezygnować z fizycznych przycisków. Co gorsza nawet nie ma haptyki, która mogłaby udawać wciśnięcie guzika. Nie zrozumiałym jest też brak podświetlenia regulacji głośności oraz temperatury w kabinie. Poza tym nie można mieć zastrzeżeń. Cały system działa stabilnie, podłączenie bezprzewodowego CarPlay nie stanowi problemu, a cztery złącza USB-C pozwalają wszystkim podróżnym na naładowanie telefonów czy innych sprzętów elektronicznych. Elementem zasługującym na pochwałę, jest wyświetlacz head-up z rozszerzoną rzeczywistością. Daje on odpowiedniej jakości obraz oraz aktywne animacje wskazówek nawigacji czy systemów wspomagających. W ramach „czepiania się” można wspomnieć o podłokietnikach przednich siedzeń, których kształt (przede wszystkim szerokość) kojarzy się z tymi montowanymi w autokarach długodystansowych. Poprawa tego elementu, to zabieg niewielki, który z pewnością poprawiłby komfort podróżowania i kierowcy i pasażera elektrycznej „osobówki”.

Skrojony dla rodziny

Kolejną zaletą w ID.4 jest ogrom miejsca we wnętrzu. Zarówno z przodu, jak i z tyłu jest go pod dostatkiem. Do dyspozycji jest też pojemny bagażnik, który przy standardowym ustawieniu tylnej kanapy oferuje 543-litry objętości, a po ich złożeniu jest to nawet 1575-litrów. Warto dodać, że podobnie jak w Skodzie Enyaq, uzyskanie płaskiej przestrzeni ładunkowej zależy od pozycji, na jakiej umieścimy odchylaną podłogę. Ponadto w ID.4 nie ma przycisków do złożenia oparć od strony bagażnika i uchwytów do mocowania siatki czy innych drobiazgów.

Napęd i prowadzenie

W minionym czasie miałem okazję jeździć Volkswagenem ID.4 w odmianie 1ST Pro Performance. Był on wyposażony w silnik o mocy 204 KM, który swoje miejsce znalazł na tylnej osi pojazdu. Dysponował momentem 310 Nm, co w efekcie dawało całkiem dobrą dynamikę. Pierwszą setkę auto osiągało w 8,6 sekundy. To co jednak ważniejsze to ciągłość przyspieszania. Jak przystało na elektryka oddawanie mocy jest płynne, a dzięki niemal stałemu momentowi, możemy z niego korzystać w dowolnym momencie.

Jak na stosunkowo ciężkie auto (2,1 tony), trzeba pochwalić producenta za sposób w jaki się on prowadzi. Układ kierowniczy jest zwarty i stosunkowo dobrze oddaje zachowanie samochodu. Ponadto sprężysta charakterystyka aktywnego zawieszenia w parze progresywnym układem kierowniczym sprawia, że świetnie radzi sobie na zakrętach. Nie wskazuje też tendencji do nadsterowności, dając kierowcy przyjemność z prowadzenia. Jeśli stwierdzenie, że „autem się płynie” przemawia do wyobraźni, to w przypadku ID.4 właśnie tak to wygląda w praktyce.

Nie ma się jednak co oszukiwać. Tym samochodem nie będziemy szaleć na górskich drogach. O wiele bardziej pasuje do niego stonowany styl jazdy. To właśnie wtedy ID.4 odwdzięczy się komfortem i ciszą. Wpłynie to również na mniejsze zapotrzebowanie na energię elektryczną. Średnio zadawala się on 20-22 kWh/100 km. W trasie natomiast wartość ta jest nieco większa i wynosi 25-27 kWh/100 km przy jeździe do 120 km/h. Tym samym oznacza to postój, co mniej więcej dwie godziny na podładowanie akumulatora.

Doświadczenia z jazd pokazały dodatkowo, że realny zasięg przy październikowej aurze wynosi około 350-400 km i to na 21-calowych kołach. To wystarcza, by w warunkach miejskich, jeździć bez ładowania przez pięć dni roboczych (gdzie dziennie pokonywałem około 40 km). Po tym czasie musiałem poświęcić ok. 5,5-godziny na ładowanie za pośrednictwem WallBoxa o mocy 15 kW.

Ceny

Oferta ID.4 składa się obecnie z dwóch opcji. Pierwszą jest Pro Performance (od 198 590 zł) z akumulatorem 77 kWh, silnikiem o mocy 204 KM (310 Nm) i napędem na tylną oś. W tym przypadku deklarowany zasięg wynosi do 522 km. Drugą opcją jest GTX (od 226 190 zł), który dysponuje mocą 299 KM, przyspieszeniem do 100 km/h w przeciągu 6,2 sekundy i napędem na obie osie. W tym przypadku zasięg to 482 km.

Pierwszy wybór

Volkswagen ID.4 to drugie auto zbudowane na platformie MEB i zdecydowanie pierwszy wybór na jaki powinien stawiać zainteresowany klient. Auto jest przestronne, praktyczne, dobrze wykończone i co ważniejsze zapewnia odpowiednie parametry. Oczywiście nie ustrzeżono się niedogodności. Jednak w porównaniu do tego co jest oferowane na rynku, mogę stwierdzić, że ten samochód wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie. Było ono na tle pozytywne, że mógłbym potraktować to jako pierwszy motoryzacyjny wybór w rodzinie. Jedynie poczekałbym na uzupełnienie oferty o pozostałe wersje wyposażenia, gdyż ofertą mają być one zbliżone do tego co poznaliśmy już w przypadku ID.3.

Maciej Gis

UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Zobacz również:

NEWSLETTER

Zapisz się do naszego newslettera! Bądź na bieżąco z nowościami z rynku paliw alternatywnych

FACEBOOK

POLECANE

ŚLEDŹ NAS NA

PARTNERZY