UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Samochody elektryczne mają wiele barier. Jednak z roku na rok coraz bardziej się one zacierają. Najlepszym tego przykładem jest Mercedes EQA, który dobrze się prezentuje, ma odpowiedni zasięg. Cena testowego auta wynosi ponad 250 tys. zł, ale pamiętajmy że mamy do czynienia z segmentem premium, który z założenia nie może być i nie jest tani.  Zawsze można skorzystać z finansowania np.  leasingiem na atrakcyjnych warunkach.

Mercedes od lat stara się robić (z powodzeniem zresztą) perfekcyjne, wygodne i zarazem luksusowe pojazdy. Portfolio producenta ze Stuttgartu jest nad wyraz rozbudowane. Znajdziemy w nim zarówno małe hatchbacki, SUVy, corssovery, vany, limuzyny, kombi, kabriolety, terenówki, pojazdy dostawcze i inne. Podobnie zaczyna być w przypadku napędów. Klienci marki mogą wybierać pośród benzyn, diesli, gazowców, hybryd czy w pełni elektrycznych odmian. Te ostatnie są ostatnio na wokandzie. W tym roku do oferty wszedł zeroemisyjny przedstawiciel segmentu C oraz pokazane zostały kolejne auta.

Biorąc pod uwagę tempo zmian, postanowiłem sprawdzić czy jeden z młodszych aut jest warty uwagi. EQA 250, czyli podstawowa odmiana elektrycznego crossovera, została zbudowana na dobrze znanej odmianie spalinowej GLA. Nie jest to jednak wada. Przede wszystkim samochód zachował swoje praktyczne walory, ciekawą i ponadczasową bryłę nadwozia oraz wnętrze, które jest jedną z silniejszych stron tego modelu. Oczywiście w odmianie testowej było wiele pakietów, które podnosiły jego rangę, jak np. szklany dach, system multimedialny MBUX z rozszerzoną rzeczywistością, dekory wnętrza czy wyświetlacz HUD. Jednak mimo to jego cena 256 193 zł w przypadku np. finansowania leasingiem nie powinna być odstraszająca.

Bez nadmiernej oszczędności

Przejdźmy jednak dalej, a dokładniej do napędu. W EQA 250 postanowiono zastosować 190-konny silnik elektryczny oraz 66,5 kWh baterię. To teoretycznie daje zasięg do 430 km. W rzeczywistości jest on jednak mniejszy. Podczas testów bez nadmiernej oszczędności udało się przejechać około 330-350 km. W zależności od stylu jazdy w mieście wyniki zużycia energii oscylowały w granicach 19-23 kWh/100 km. To jednak nie dziwi. Mercedes nigdy nie należał do oszczędnych pojazdów czy to w odmianach spalinowych czy elektrycznych.

Miłym zaskoczeniem są natomiast tryby rekuperacji. Za pośrednictwem łopatek można wybrać parę opcji „D+”, „D Auto”, „D”, „D-” czy „D–”. Pierwszy z nich oznacza tryb jazdy wolnej po puszczeniu pedału przyspieszania. Z kolei „D–” jest opcją największego odzysku. W tym przypadku praktycznie nie trzeba używać hamulca. To dobre rozwiązanie, za które markę trzeba pochwalić.

Komfort klasy premium

Jeszcze lepiej jest podczas jazdy. Wnętrze zapożyczone ze spalinowej odmiany, z „EV” wstawkami, przypadnie do gustu każdemu klientowi. Dobre wykończenie, dużo „piano black”, dwa 10,25-calowe wyświetlacze czy świetlna iluminacja z wieloma opcjami, to tylko niektóre rzecz jakie możemy mieć we wnętrzu. To wszystko jest dodatkowo okraszone wygodnymi fotelami oraz pojemnym bagażnikiem. Szkoda tylko, że pod maską nie ma schowka na kable. Jednak w tym przypadku nie byłoby już na to miejsca.

To co warto jeszcze podkreślić to fakt, że auto prowadzi się jak typowego Mercedesa. Liczne tryby sprawiają, że można dopasować reakcję na gaz, ciężkość pracy układu kierowniczego pod własne potrzeby. Ponadto jest też spora możliwość dopasowania jego wyglądu zewnętrznego. Choć konfiguracja, którą miałem okazję testować jest nader przyjemna dla oka, to Mercedes zadbał o odpowiednią liczbę wzorów felg czy kolorów, które dobrze komponują się z podłużnymi reflektorami oraz przednią i tylną listwą świetlną, stanowiącą znak rozpoznawczy elektrycznych Mercedesów.

Waga ciężka

Jak przystało na każdy samochód, również Mercedes nie wystrzegał się wad. W przypadku EQA główną jest masa. Ponad dwie tony znacząco utrudniają funkcjonowanie w „miejskiej dżungli”. Zwłaszcza jak mieszka się w bloku wielorodzinnym z garażem, gdzie liczbę miejsc zwiększono poprzez zastosowanie platform. Okazuje się, że mogą one maksymalnie udźwignąć 2-tonowe pojazdy. Testowany crossover przekroczył ten próg, przez co już nie może parkować na takim miejscu.

Wartość rezydualna na poziomie

Podniesiony elektryk jest obecnie jednym z ciekawszych samochodów na prąd. Ma wystarczający zasięg, dobrze wygląda i jak na model z serii premium jest stosunkowo przystępny cenowo. Myślę, że jest to opcja warta rozpatrzenia, gdyż w tym segmencie, choć ma on coraz więcej przedstawicieli, to szybko konkurent się nie znajdzie. Co ciekawe może się okazać, że leasing na EQA wyjdzie lepiej niż na inne pojazdy. W końcu wartość rezydualna dla niemieckiej trójki (Mercedes, BMW i Audi) jest na wysokim poziomie, przez co rata może być stosunkowo mała, w stosunku do pojazdów marek popularnych – reprezentujących niższe segmenty.

Maciej Gis

UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Zobacz również:

NEWSLETTER

Zapisz się do naszego newslettera! Bądź na bieżąco z nowościami z rynku paliw alternatywnych

FACEBOOK

POLECANE

ŚLEDŹ NAS NA

PARTNERZY