UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Okazuje się, że elektromobilność stała się lukratywna nie tylko dla prężnie działających koncernów samochodowych, ale też firm technologicznych. Coraz częściej słyszy się o inwestycjach podejmowanych na rzecz rozwoju aut elektrycznych przez podmioty, które do tej pory nie miały z autami napędzanymi paliwami alternatywnymi zbyt dużo wspólnego.

Elektromobilność przyciąga nowych światowych graczy. Dziś, współpraca firm technologicznych i koncernów samochodowych jest coraz intensywniejsza. Można powiedzieć, że zależność jednych od drugich jest niezaprzeczalna. Jednak wraz z coraz większym rozwojem sektora pojazdów elektrycznych okazuje się, że niekoniecznie w przyszłości tak musi być.

Do tej pory koncerny motoryzacyjne miały proste zadanie. Zbudować pojazd, który głównie składa się z układów mechanicznych, które są okraszone elektronicznym wsparciem. W XX wieku to się zmieniło. Zdecydowanie większy nacisk położono na technologię. Ekrany, połączenia ze światem, automatyczna diagnostyka, układy scalone, systemy zarządzania procesem spalania, to tylko niektóre z funkcji jakie pełni elektronika w aucie XXI w.. Teraz ten udział jest jeszcze większy. Wszystko przez lub dzięki elektromobilności.

To nie dziwi. Gdy zaczyna się dyskusja o samochodach elektrycznych, trzeba całkowicie zmienić podejście do pojazdów. Części mechanicznych jest coraz mniej. O wiele większą pracę wykonują informatycy i działy technologiczne, które dwoją i troją się, aby jeszcze bardziej poprawić swoje podzespoły czy produkty. Efektem tego rozwoju jest coraz mniejsze zaangażowanie firm samochodowych w ich budowę. W konsekwencji więcej mówi się o stworzeniu nowych e-pojazdów od firm, które do tej pory swoje biznesy opierały na technologii.

Chiny nie zwalniają tempa

Przykładem może być Xaiomi, który ogłosił plany uruchomienia biznesu pojazdów elektrycznych i zainwestowaniu 10 miliardów dolarów w ciągu najbliższej dekady. W tym celu firma stworzyła spółkę zależną, gdzie w początkowej fazie inwestycji przewidziano budżet w wysokości 1,52 mld dolarów. „Xiaomi ma nadzieję zaoferować wysokiej jakości inteligentne pojazdy elektryczne, aby każdy na świecie mógł cieszyć się inteligentnym życiem w dowolnym miejscu i czasie” – napisano w oficjalnym oświadczeniu.

Warto wspomnieć, że chińska firma technologiczna jest trzecim co do wielkości producentem smartfonów na świecie. Nie oznacza to jednak, że w sektorze elektromobiilności nie napotka się na silną konkurencję zwłaszcza, iż coraz mocniejszą pozycję wypracowują Geely i Warren Buffet wspierany BYD, ale także start up’y, takich firm jak Nio i Xpeng Motors. Przy okazji warto dodać, że Geely ma w swoim portfolio Volvo czy The London Taxi Company.

Firmy internetowe również wypatrują potencjał na rynku elektromobilności. Wśród przykładów można choćby wymienić chińskiego odpowiednika Google – Baidu. Uruchomił w styczniu tego roku oddzielne przedsiębiorstwo (we współpracy z Geely), które zajmuje się pojazdami elektrycznymi. Innym przykładem może być Huawei, który we współpracy z trzema wiodącymi chińskimi koncernami motoryzacyjnymi, tworzy nie jeden a trzy auta elektryczne. Ren Zhengfei prezes firmy podkreślił, że jego „inżynierowie współpracują z trzema wiodącymi chińskimi koncernami motoryzacyjnymi. W wyniku tych kolaboracji mogą powstać 3 submarki”.

Podejście Huawei różni się od tego przedstawionego przez Xiaomi. W tym przypadku technologiczny gigant chce współpracować z doświadczonymi partnerami, aby tworzyć lepsze pojazdy o wysokim stopniu zaawansowania technologicznego. W tych słowach można dopatrywać się prawdopodobnego rozwoju działu autonomiczności, gdyż w 2019 roku Huawei opatentował swój pierwszy radar LiDAR, który może mieć szerokie zastosowanie w przemieszczaniu się w ruchu ulicznym. Ostatnie doniesienia sugerowały, że auto miało powstać w fabrykach BAIC Group i być brandowany marką Arcfox. Model ma zwać się Polar Fox Alpha S i oferować autonomiczny system jazdy powyżej poziomu L3, czyli niczym w Tesli możliwe jest przejęcie kontroli nad pojazdem przez automatykę.

Turbo jabłko za trzy lata

Walkę firm technologicznych o rynek pojazdów elektronicznych widać również w Stanach Zjednoczonych.  Z najnowszych informacji wynika, że Apple zainwestuje 3,6 miliarda dolarów w fabrykę samochodów, którą stworzy wraz z koreańskim koncernem Hyundai-Kia – podał Reuters. Głównym partnerem nie będzie jednak Hyundai, a Kia, która posiada fabrykę samochodów w USA.

Bloomberg powołując się na koreańskie media podaje, że zainwestowane pieniądze mają być przeznaczone na rozbudowę i modernizację tego zakładu Kii w stanie Georgia, gdzie są wolne moce przerobowe. Doniesienia dotyczące współpracy spowodowały, że akcje koreańskiej firmy wzrosły wczoraj o blisko 15 proc., a odkąd pojawiły się plotki o współpracy z Apple, urosły niemal dwukrotnie, do poziomów, których nie widziano od 20 lat.

Budowa auta oprze się na istniejącej już platformie E-GMP. Sugeruje się, że „Apple Car” może zostać pokazany już w 2024 roku. Roczna produkcja ma wynieść około 100 tysięcy egzemplarzy. Warto dodać, że platforma E-MGP umożliwia montaż akumulatorów dających zasięg do 500 km, dwóch silników elektrycznych o łącznej moc nawet do 600 KM oraz systemu elektrycznego o napięciu 400 lub 800V. To daje duży potencjał, a zapowiedź Apple, o przyspieszeniu do 100 km/h w czasie 3,5 sekundy i prędkości maksymalnej 260 km/h, mogą być realne.

Wygląda więc na to, że podział przy budowie pojazdu jest określony. Kia zajmie się dostarczeniem platformy, napędu i baterii, a Apple oprogramowaniem oraz projektem karoserii. Jak przystało na giganta z Doliny Krzemowej auto ma być naszpikowane technologią.

W kierunku biznesowego lepszego jutra

Pojazdy elektryczne stały się ogólnoświatowym trendem. Widać to nie tylko po słupkach sprzedaży, ale też intensywnych pracach różnych sektorów, którzy chcą zaistnieć w tej lukratywnej dziedzinie życia. Do tej pory nie przechodziliśmy tak istotnej i globalnej zmiany napędowej. Dla koncernów motoryzacyjnych oraz firm technologicznych może to być interes życia. W końcu na świecie żyje ponad 7 mld ludzi. Niech połowa zapragnie mieć auto elektryczne. Profity z tego łatwo policzyć. Ponadto – i co ważniejsze – jest to walka o lepsze jutro. Obniżenie emisji CO2 oraz innych substancji szkodliwych spalin, jest kluczowe dla poprawy życia codziennego i uchronieniem nas od kataklizmu, który sami na siebie ściągamy.

Maciej Gis

UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Zobacz również:

NEWSLETTER

Zapisz się do naszego newslettera! Bądź na bieżąco z nowościami z rynku paliw alternatywnych

FACEBOOK

POLECANE

ŚLEDŹ NAS NA

PARTNERZY