UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

IQAir przygotował raport dotyczący jakości powietrza na świecie w 2020 roku. Na dzień opracowania Kraków pod względem emisji pyłu zawieszonego o średnicy do 2,5 mikrometra zaliczał się do jednego z trzech najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie, zaraz po Biszkeku w Kirgistanie i Bombaju w Indiach. W zestawieniu obejmującym stolice, Warszawa zajęła 47 pozycję i też ma jeszcze wiele do poprawienia.

Na wstępie trzeba wyjaśnić, że przygotowany przez IQAir raport jest analizą danych dotyczących pyłu zawieszonego PM2,5 z całego świata. To pyliste zanieczyszczenie jest uważane za najbardziej szkodliwe dla zdrowia ludzkiego ze względu na powszechność występowania i zagrożenia z nim związane. Uczeni z całego świata powiązali pył PM2,5z negatywnymi skutkami zdrowotnymi, takimi jak choroby układu krążenia, choroby układu oddechowego i przedwczesna umieralność. Wdychany przenika głęboko do krwioobiegu powodując potencjalnie negatywne skutki zdrowotne takie jak: astma, rak płuc czy choroby serca. Ponadto zbyt długa ekspozycja na ten składnik może być przyczyną niskiej masy urodzeniowej, zwiększonej liczby ostrych infekcji dróg oddechowych i udarów mózgu.

Emisja PM2,5 jest głównie efektem działalności człowieka. Za najczęstsze źródła uznaje się pojazdy silnikowe napędzane paliwami kopalnymi, wytwarzanie energii, działalność przemysłową, rolnictwo i spalanie biomasy. To problem, który należy rozwiązać, i to szybko  „Zanieczyszczenie powietrza przyczynia się do około 7 milionów przedwczesnych zgonów rocznie, jednocześnie obciążając światową gospodarkę kwotą 2,9 biliona dolarów rocznie (to 3,3 proc. światowego PKB – przyp. red.)” – czytamy w raporcie.

COVID- owy pozytyw

Pod koniec 2019 roku pojawiły się pierwsze sygnały o wystąpieniu wirusa SARS-CoV-2 w miejscowości Wuhan (Chiny), który szybko rozprzestrzenił się na cały świat. Okazało się, że mimo dramatycznej sytuacji do jakiej doprowadził, miał też mały pozytyw. Mowa o poprawie jakości powietrza.

Według raportu IQAir , od lat niezmienna zła sytuacja jest w Azji Południowej i Wschodniej. To właśnie Bangladesz, Chiny, Indie i Pakistan dzielą 49 z 50 najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie. Jednak pandemia COVID, która swój główny przebieg ma od 2020 roku, poprawiła nieco tą sytuację. Wszystko przez liczne lockdowny.

Zmniejszona aktywność ludzkości zarówno pod względem codziennych obowiązków, jak i wyjazdów międzykontynentalnych wpłynęła na znaczną redukcję zapotrzebowania na paliwa kopalne. W efekcie „w 2020 r. w 65% miast na świecie odnotowano poprawę jakości powietrza w porównaniu z rokiem 2009, a w 84% krajów nastąpiła ogólna poprawa” – podano w raporcie.

Według światowych pomiarów stężenia PM2,5 zmniejszyły się znacząco. Największe odnotowano w Singapurze (-25%), Pekinie (-23%) i Bangkoku (-20%). Z kolei największy wzrost wystąpił w São Paulo (+5%), Los Angeles (+1%) i Melbourne (+1%). W tych trzech obszarach wzrost jednak nie był wynikiem działalności człowieka, przynajmniej bezpośrednio. Wszystko przez kilka ekstremalnych zdarzeń w postaci dzikich pożarów i burz pyłowych, będących następstwem globalnego wzrostu temperatur  i rolniczych praktyk. Mowa dokładniej o pożarach, które spustoszyły Stany Zjednoczone, Australię, Syberię i Amerykę Południową. Z kolei Indonezję i część Afryki doświadczyły niszczące pożary rolnicze. To przyczyniło się do ekstremalnego wzrostu lokalnych emisji zanieczyszczeń w tym gazów cieplarnianych.

W zestawieniach wypadamy średnio

Według WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) żaden poziom obcowania  z PM2,5 nie jest pozbawiony niekorzystnych skutków zdrowotnych. Organizacja sugeruje jednak, że średnia roczna ekspozycja poniżej 10 μg/m³ minimalizuje ryzyko. W rankingu przygotowanym przez IQAir, przyjęto roczny średni poziom stężenia PM2,5 μg/m³ oraz średnią ważoną liczbę ludności. Zgodnie z tym najgorsza sytuacja jest w Bangladeszu (77,1 μg/m³), Pakistanie (59,0 μg/m³) oraz Indiach (51,9 μg/m³) i Mongolii (46,6 μg/m³). Na drugim końcu tej listy znalazły się Puerto Rico (3,7 μg/m³), Nowa Kaledonia (3,7 μg/m³) oraz Wyspy Dziewicze Stanów Zjednoczonych (3,7 μg/m³). Z nieco słabszym wynikiem znalazła się Szwecja i Finlandia (obie po 5,0 μg/m³). Polska natomiast uplasowała się na 53. pozycji z wynikiem (16,9 μg/m³).

W przypadku stolic, najdalej do spełnienia limitu określonego przez WHO, znalazło się Delhi w Indiach (84,1 μg/m³), a następnie Dhaka w Bangladeszu (77,1 μg/m³). Wymogi zostały spełnione już w m.in. Charlotte Amalie na Wyspach Dziewiczych Stanów Zjednoczonych (3.8 μg/m³), Sztokholmie w Szwecji (5,1 μg/m³) czy Helsinkach w Finlandii (5,1 μg/m³). Warszawa – stolica Polski ma jeszcze sporo przed sobą w kwestii poprawy jakości powietrza, gdyż jest w tym rankingu na 47. miejscu z wynikiem 16,7 μg/m³.

Poziom zanieczyszczenia PM2,5 w poszczególnych stolicach państw

Źródło: raport IQAir

Problem w Europie Wschodniej i Południowej

Na Starym Kontynencie na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci emisja zanieczyszczeń powietrza znacząco spadła – analizowano w raporcie. Jednak nadal pozostaje ono największym zagrożeniem dla zdrowia mieszkańców. W 2020 roku około połowa europejskich miast przekroczyła wartości maksymalne określone przez WHO (dla rocznego stężenia PM2,5), przyczyniając się do około 50 000 przedwczesnych zgonów rocznie. Według IQAir 18% europejskich miast jest chronicznie zanieczyszczonych, przekraczając 50 lub więcej dni, w których występują stężenia PM2,5 powyżej 25,5 μg/m³.

Problem jest szczególnie widoczny w Europie Wschodniej i Południowej. Obszary miejskie w Polsce, Bośni i Hercegowinie, Serbii i Turcji powszechnie doświadczają dwóch lub więcej miesięcy, podczas których średnia jakość powietrza jest klasyfikowana jako „niezdrowa” (≥ 55,5 μg/m³), zgodnie amerykańskimi normami AQI. W raporcie podano również najbardziej i najmniej zanieczyszczone regionalne miasta. W tej pierwszej grupie niechlubnym liderem zostało Orzesze w województwie śląskim (Polska). To tam odnotowano średni poziom PM2,5 wynoszący 44,1 μg/m³. Na drugim końcu znalazł się Husavik na Islandii (4,3 μg/m³).

Warto dodać, że z roku na rok pomiary stężenia m.in. PM2,5 są coraz dokładniejsze. Przyczynia się do tego zwiększająca się liczba czujników jakości powietrza. W 2020 roku liczba “oczujnikowanych” miast w Północnej i Zachodniej Europie wyniosła 818. We Wschodniej i Południowej części Starego Kontynentu było to 616. W raporcie wyjaśniono również, że w celu uzupełnienia monitoringu rządowego, osoby prywatne i organizacje dostarczyły czujniki do sieci, szczególnie w Grecji, Danii, Bośni i Hercegowinie, Kosowie i Rosji, gdzie obecnie dostarczają one odpowiednio 88%, 86%, 86%, 71% i 43% danych bieżących.

Zielona energia kluczem

Jakość powietrza z punktu widzenia naszego zdrowia jest najważniejsza. Przekroczenia PM2,5 są nader niebezpieczne i szkodliwe. Dlatego konieczne są działania zapobiegawcze. Biorąc pod uwagę, że ten składnik jest w dużej mierze efektem działalności człowieka, można wpłynąć na jego wymiar. Z tego względu promocja samochodów zeroemisyjnych jest nader istotna. Zmniejszenie zapotrzebowania na paliwa kopalne oraz zwiększenie udziału zielonej energii (ze źródeł odnawialnych) są kluczem do osiągnięcia tego celu.

Auta elektryczne same nie emitują substancji szkodliwych. Ostatni raport Transport&Enviromnent jasno pokazał, że nawet w cyklu istnienia (od produkcji po recykling) tego typu pojazdy są mniej więcej o 20 proc. ekologiczne (pod względem emisji CO2) w Polsce niż samochody spalinowe. Ponadto działania na rzecz zmniejszenia udziału pojazdów w miastach (Strefy Czystego Transportu) mogą wpłynąć na jakość powietrza. To ważne, gdyż zgodnie z analizami, w 2050 roku niemal 80 proc. ludności zgromadzi się w miastach. To właśnie tam, w pierwszej kolejności, konieczne są intensywne działania na rzecz ochrony jakości powietrza.

 

Maciej Gis

 

UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Zobacz również:

NEWSLETTER

Zapisz się do naszego newslettera! Bądź na bieżąco z nowościami z rynku paliw alternatywnych

FACEBOOK

POLECANE

ŚLEDŹ NAS NA

PARTNERZY