UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Stellantis (Fiat, Chrysler, PSA), jeden z gigantów branży samochodowej mający w swoim portfolio kilkanaście znanych marek, odczuwa boleśnie braki chipów na rynku. Producent musi „zamrażać” produkcję w niektórych fabrykach, w tym w zakładzie Opla w Eisenach. Jak donosi agencja Reuters niepokoi to z kolei władze trzech niemieckich landów bezpośrednio związanych z marką Opel. Niedawno zapowiedziano tam produkcje elektrycznej Astry, która miałby wejść do sprzedaży na początku 2023 roku.

Przypomnijmy, że nie tak dawno bo na początku września Opel zapowiedział, że nowa elektryczna Astra pojawi się w sprzedaży od 2023 roku. Ponadto poinformowano, że przed wprowadzeniem na rynek modelu BEV, Astra dostępna będzie jako hybryda plug-in o dwóch poziomach wydajności. Co więcej, konglomerat Stellantis ogłosił, że DS 4 będzie dostępny w wersji BEV od 2024 roku. DS 4 i Astra nie tylko dzielą platformę EMP2 jako bazę techniczną. Oba auta są produkowane w fabryce Opla w Rüsselsheim, największym zakładzie marki w Niemczech.

Konkretnych informacji brak

Trudno się wiec dziwić zaniepokojeniu Niemców wobec przestojów w ich fabrykach. W czwartek przywódcy trzech niemieckich landów, w których Opel ma fabryki, napisali list do szefa koncernu Stellantis, krytykując brak konkretnych informacji na temat planów dotyczących Opla.

To odpowiedź na decyzję Stellantis (zapadła pod koniec zeszłego miesiąca), o tym że ​​fabryka Opla w Eisenach zostanie zamknięta na co najmniej trzy miesiące z powodu trwających globalnych niedoborów chipów. – Cały przemysł motoryzacyjny musi sobie poradzić z bardzo trudną sytuacją. Zmagamy się z pandemią, ale i z ogólnoświatowym kryzysem na rynku półprzewodników – mówił wtedy rzecznik firmy, zapewniając że pracownikom w trakcie tych miesięcy ma być wypłacane postojowe.

Możliwy podział zakładów

Jak by tego było mało w zeszłym tygodniu Stellantis potwierdził, że rozważa podział fabryki Eisenach i największej fabryki Opla w Ruesselsheim w Niemczech na odrębne podmioty prawne. „Rządy Nadrenii-Palatynatu, Hesji i Turyngii, stanów, w których znajdują się trzy niemieckie zakłady Opla, nie zostały poinformowane o żadnej z decyzji przed upublicznieniem informacji” – poinformowali premierzy niemieckich landów w liście do prezesa Stellantis, Carlosa Tavaresa.

Według agencji Reuters w liście premierów znalazło się m. in. stwierdzenie. „Panie Tavares, (…) zapewniał pan otwartą i szczerą komunikację z przedstawicielami landów, w których firma Opel ma swoje zakłady. Mieliśmy być informowani na temat planów dotyczących Opla w Niemczech. Zwracamy się do Pana z w tym liście obawiając się utraty zaufania w naszym partnerstwie poprzez kolejne nieoczekiwane wieści ze strony Stellantis”.

Restrukturyzacja bez likwidacji

Francuska grupa PSA przejęła Opla w 2017 roku i wdrażając „głębokie cięcia”, dzięki którym firma osiągnęła zysk po raz pierwszy od prawie dwóch dekad w ciągu roku. PSA połączyła się z Fiatem Chryslerem na początku tego roku, tworząc Stellantis, obecnie czwartego co do wielkości producenta samochodów na świecie.

Dyrektor generalny Stellantis, jasno określił potrzebę zmodernizowania 14 marek Stellantis i obiecując jednocześnie, że restrukturyzacja nie będzie wiązały się z zamknięciem fabryk. Jednak w zeszłym tygodniu urzędnicy związkowi powiedzieli, że obawiają się, że firma nie dotrzyma tej obietnicy w świetle niedoboru półprzewodników (sytuacja ma się utrzymać do połowy 2022 roku). Niemieccy premierzy poprosili Tavaresa o wyznaczenie terminu wideorozmowy z nimi w celu omówienia planów Stellantisa.

Problemy mają wszyscy

Z niedoborem chipów zmagają się wszyscy główni europejscy producenci samochodów, tacy jak Volkswagen, Daimler czy właśnie Stellantis. Zabezpieczenia dostaw ogniw akumulatorowych w Europie, staje się coraz większym wyzwaniem, w związku z ich elektryczną transformacją. Brak odpowiednich dostaw litu, niklu, manganu lub kobaltu może spowolnić przejście rynku na pojazdy elektryczne (EV).

Pojawia się poważne pytanie, czy podaż może nadążyć za popytem w całym łańcuchu dostaw akumulatorów – mówi Daniel Harrison, analityk motoryzacyjny w Ultima Media.

Źródło: na podstawie reuters.com, własne

UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Zobacz również:

NEWSLETTER

Zapisz się do naszego newslettera! Bądź na bieżąco z nowościami z rynku paliw alternatywnych

FACEBOOK

POLECANE

ŚLEDŹ NAS NA

PARTNERZY