UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Rewolucja napędowa nabiera tempa. Nie chodzi tylko o samochody osobowe, ale również dostawcze. Opel, producent  wchodzący w skład Grupy Stellantis może być tego przykładem. Dzięki wprowadzeniu do oferty Combo-e, jako pierwszy w Europie zelektryfikował swoje pojazdy użytkowe.

Jeśli ktoś się spodziewał spektakularnego designu po elektrycznej odmianie, to może czuć lekki niedosyt. Karoseria tego minivana, co prawda niemal się nie zmieniła (vs. odpowiednik spalinowy) za to właściwości użytkowe z których Combo zawsze słynął, pozostały na poziomie więcej niż zadowalającym. Właściwości użytkowe dodajmy raczej miejskie, gdyż 280 km zasięgu, to właśnie optymalny parametr do poruszania się tym autem po aglomeracji.

Do tej pory elektryfikacja pojazdów opierała się głównie na pojazdach osobowych. Z jednej strony to zrozumiałe. Nie ma lepszej metody przekonania klientów do nowej technologii niż przyzwyczajenie ich do elektryków w najpopularniejszej grupie pojazdów. Z drugiej zaś strony samochody dostawcze o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5-tony, stanowią istotny odsetek zarówno w sektorze transportowym, jak też mają wierną grupę odbiorców prywatnych. Teraz to zmienia. Duża w tym zasługa Opla, który postanowił zaprezentować szerokiej publiczności elektryczny wariant Combo. Najmniejszy minivan z gamy, jako pierwszy przeszedł elektryczną metamorfozę. Dotyczy to zarówno wariantu osobowego, jak też dostawczego.

Stylistyczna stagnacja

Ostatnie premiery niemieckiego producenta wskazały nowy trend w stylistyce. Przykładem tego może być Mokka lub Astra. Combo pod względem designu pozostał niemal bez zmian i  zaczyna powoli odbiegać od tego w którą stronę zmierza marka.

Nieco lepiej jest we wnętrzu. Pojawiły się nowe elementy, które dały powiew świeżości. Przykładem może być 10-calowy wyświetlacz info display, zbliżony swoją grafiką do tego co pokazano już w modelu Mokka. Ponadto jest też nowy ekran centralny o przekątnej 8-cali. Tutaj niestety rewelacji nie ma. Jego rozdzielczość pozostawia wiele do życzenia, zwłaszcza w przypadku wyświetlanego obrazu z kamery cofania.

Przestronny jak zawsze

Combo jednak nie musi być diwą estrady. Jego mocną stroną jest przestrzeń we wnętrzu. W odmianie osobowej (Life), dostępnej w dwóch rozmiarach standard (4403 mm długości) i XL (4753 mm długości; o 192 mm dłuższy rozstaw osi), pomieści od 5- do 7-osób. Jest również spory bagażnik, którego objętość wynosi aż do 2693 litrów. Co więcej w podsufitce na wysokości bagażnika, znalazło się miejsce na przemyślaną półkę, do której jest dostęp z obu stron (od bagażnika lub od drugiego rzędu siedzeń). To właśnie tam można trzymać kable lub inne drobne przedmioty.

Pod względem pakowności, kroku dotrzymuje odmiana dostawcza. W zależności od wybranego wariantu długości (Standard lub XL) na „pace” zmieści się do 4,4 metra sześciennego ładunku o łącznej masie do 800 kg. Jest też przegroda z przygotowanymi otworami do kabiny pasażerskiej w razie konieczności przewozu dłuższych rzeczy.

Miejski lew

Nie ma co się oszukiwać. Combo nie zostało stworzone jako samochód elektryczny. Zeroemisyjna odmiana została zbudowana na platformie dedykowanej wcześniej dostępnym, spalinowym wersjom. To sprawia, że w przeciwieństwie do aut od razu budowanych jako elektryczne, nie znajdziemy pod maską dodatkowego schowka, czy lepszego rozkładu masy. Mimo to Opel wybrnął z problemu w dobrym stylu. Do napędu Combo-e wykorzystano silnik elektryczny o mocy 100 kW (136 KM) oraz akumulator o pojemności 50 kWh z możliwością ładowania mocą do 100 kW. Jak podaje producent pozwala to na naładowanie akumulatora z 10 do 80 proc. w 30 min. W efekcie, zgodnie z procedurą WLTP daje to możliwość przejechania do 280 km.

Prawie bezszelestna jazda

Parametry techniczne nie oddadzą jednak wrażeń z jazdy. Pierwsze kilometry wykazały, że auto, dzięki nisko umieszczonemu środkowi ciężkości jest stabilniejsze (na pusto) i pewniej się prowadzi. Zauważalne są natomiast pewne problemy z wycieszeniem, podczas jazdy autostradowej, z prędkością maksymalną (135 km/h). Opływające powietrze, w stosunkowo dużej bryle sprawia, że do wnętrza docierają szumy, które w odmianie elektrycznej słychać jeszcze bardziej. Ten problem nasila się w wariancie dostawczym. Zapewne jest to wynik innego przeznaczenia auta, które ma być po prostu wołem roboczym. Pozytywnie zaskakuje natomiast przyspieszenie. Mimo że czas osiągnięcia 100 km/h to około 11 sekund, to w trakcie jazdy nie odczuwa się, że tyle to trwa. Płynne oddawanie mocy jest sprzymierzeńcem w tej sytuacji.

Dla dostawców i większych rodzin

Nowe Combo to uzupełnienie dużej rodziny aut elektrycznych, które nie tylko są oferowane w odmianach osobowych, ale też dostawczych. W mieście jest to model idealny do pracy. Przestronny, pakowny i przemyślany. Nieco gorzej może się sprawdzić w długich podróżach, a do tego głównie może służyć jego osobowa odmiana. 280 km zasięgu to optymalny miejski parametr. Na dystansie tysiąca lub więcej kilometrów może jednak stanowić wyzwanie. Jednak w dobie coraz lepszej infrastruktury, zapewne w szybkim tempie przestaniemy zwracać uwagę na zasięg, gdyż stacji będzie na tyle dużo, że bez problemu będziemy się ładować w szybki sposób. Pomimo corocznego progresu w dostępie do publicznych ładowarek w naszym kraju, na ten komfortowy moment przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać.

Maciej Gis

UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Zobacz również:

NEWSLETTER

Zapisz się do naszego newslettera! Bądź na bieżąco z nowościami z rynku paliw alternatywnych

FACEBOOK

POLECANE

ŚLEDŹ NAS NA

PARTNERZY