UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

W coraz trudniejszych czasach, gdy koszty tylko rosną, warto szukać dobrych rozwiązań. Wszystko wskazuje na to, że inwestycja w samochód elektryczny po prostu staje się coraz bardziej opłacalna. W warunkach domowych jego ładowanie jest tańsze. Tańsze jest też ubezpieczenie i serwis. Ubezpieczyciele starają się iść z duchem czasu i coraz częściej profilują oferty pod pojazdy elektryczne.

Zgodnie z propozycją zmian prawa o ruchu drogowym i innych ustaw, koszt ubezpieczenia obowiązkowego od odpowiedzialności cywilnej (OC) ma zostać uzależniony od liczby punktów karnych zgromadzonych na naszym koncie. To może spowodować znaczny wzrost stawek, które w minionym czasie dość mocno zaczęły maleć. Zgodnie z danymi opublikowanymi przez rankomat.pl, w III kwartale 2021 r. obniżka cen była największa i wyniosła 10,9 proc. w stosunku do tego samego okresu rok wcześniej. Stawki obniżyły się także w przypadku wybranych marek samochodów. Największe dotyczyły BMW (-14,4 proc.), a najmniejsze Renault (-9,4 proc.).

Od kilku lat obserwujemy systematyczne obniżki cen polis komunikacyjnych. Od III kwartału 2017 r. do III kwartału 2021 r. średnia składka obowiązkowego ubezpieczenia pojazdu spadła już o ok. 26 proc. Choć na chwilę obecną ubezpieczyciele mogą pochwalić się dobrą kondycją finansową, to przy spadku, a nawet zatrzymaniu wartości średniej składki OC i równoczesnym wzroście wartości średniej szkody likwidowanej z polisy OC, tak jak ma to miejsce teraz, może się to zmienić. Wówczas konieczne może okazać się podwyższenie stawki OC – tłumaczy Grzegorz Demczyszak, Specjalista ds. PR w Rankomat.pl

Eksperci prowadzący analizy rynkowe uważają, że jest to niebezpieczna sytuacja, która może mieć taki sam finał, jak w 2016 roku. To właśnie wtedy ceny OC zaczęły gwałtownie rosnąć. Winę za to ponosiły m.in. wojna cenowa oraz słabnąca pozycja finansowa większości towarzystw.

Dostosowane ubezpieczenia

Choć ogólny trend pokazuje, że obecnie ceny ubezpieczeń spadają, to niedługo może się to zmienić. Drożejące pojazdy stają się coraz bardziej kosztowne w zakupie i serwisowaniu. W tym drugim przypadku wzrost kosztów to ponad 40 proc. w przypadku niektórych koncernów. Drastyczne podwyżki cen towarów i usług (przez wysoką inflację) spowodowały, że również serwisanci postanowili zmodyfikować swoje cenniki.

W 2019 roku za naprawę samochodu polscy kierowcy płacili średnio 505 złotych – wynika z danych serwisu dobrymechanik.pl. Teraz jest to koszt 614 zł. Co gorsza największe podwyżki dotyczą prostych usług sezonowych (+ 9,9 proc.), np. serwisu klimatyzacji czy wymiany opon. Typowe naprawy wynikające z eksploatacji samochodu drożały znacznie wolniej (+1,3 proc.), a na niestandardowe koszty napraw właściciele pojazdów wydają o 4 proc. więcej niż pod koniec 2020 r.

Co ciekawe, najdroższe w serwisowaniu są Audi. Według danych z 9 miesięcy roku (od stycznia do września), średni koszt wynosił 741 zł. Najmniej kosztowała natomiast usterka w Toyocie (543 zł). Różnica między najdroższą a najtańszą w naprawie marką wyniosła aż 36 proc. W okresie dwóch lat najwięcej średnio podrożały naprawy Fiata, Opla i Toyoty (od 38,2 do 41,6 proc.).

Elektrykiem będzie taniej

Tak przechodzimy do kwestii samochodów elektrycznych. Są to pojazdy, których promocja stała się kluczowa na wszystkich światowych rynkach. Producenci są zdeterminowani w wyścigu pod nazwą „transformacja napędowa” i deklarują lawinowo odchodzenie od  produkcji aut spalinowych. Problem jest dziś niewystarczająca liczba półprzewodników i mniejsza podaż, która nie nadąża za popytem na samochody. Wydaje się, że czas działa dziś na korzyść elektryków. Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych przewiduje, że koszt zakupu auta elektrycznego zrówna się z wariantem spalinowym do 2025 roku.

Koszt zakupu auta elektrycznego (dziś wyższy niż auta z konwencjonalnym silnikiem) to jeden z elementów kosztu. Warto przyjrzeć się kosztom serwisowania elektryków. Ze względu na mniejszą liczbę koniecznych operacji do przeprowadzenia podczas wizyty w serwisie, mniejsze są również opłaty. Przykładem mogą być pojazdy Volkswagena. W przypadku opcji przeglądu co 48 miesięcy lub 60 000 km (olej, filtry, części, robocizna, rabat) dla Golfa wynosi ona 2415,10 zł. Dla jego elektrycznego odpowiednika (ID.3) to 1401,98 zł. Z kolei dla większego Tiguana jest to 2774,92 zł, a ID.4 – 1844,91 zł. Warto też dodać, że w przypadku samochodów elektrycznych odchodzą koszty związane m.in. z koniecznością zakupu oleju czy filtrów.

Holowanie w pakiecie

Co ciekawe w przypadku samochodów elektrycznych również ceny składek za ubezpieczenie są atrakcyjniejsze. Coraz więcej ubezpieczycieli ma dedykowane programy dla właścicieli pojazdów BEV – Klient może ubezpieczyć auto elektryczne w PZU. Ubezpieczenia OC i AC dla takich aut są takie same jak aut spalinowych – ryzyko ubezpieczeniowe związane z posiadaniem i użytkowaniem pojazdu, bez względu na jego napęd ma podobny charakter. Dodatkowo, już 5 lat temu jako pierwsi na rynku, dopasowaliśmy ofertę naszego Assistance do specyficznych potrzeb właścicieli „elektryków”. W razie rozładowania baterii w trasie proponujemy im holowanie do najbliższej stacji ładowania pojazdu – mówi Tomasz Piekarski, dyrektor ds. ubezpieczeń komunikacyjnych w PZU.

Według wyliczeń przygotowanych przez porównywarkę Mubi składka OC już praktycznie nie różni się kwotowo od tego co muszą płacić kierowcy samochodów spalinowych. Przygotowane zestawienie dotyczyło różnych pojazdów oraz różnej grupy wiekowej ich właścicieli. Mimo to ceny mieściły się w przedziale 300-400 zł. Przykładem może być m.in. 40 letni mężczyzna z pow. Chrzanowskiego, który za Nissana Leaf musiałby zapłacić 300 zł lub 28-letni kobieta z pow. Lubartowskiego, która również za Nissana Leaf zapłaci 368 zł. Warto też przytoczyć przykład innych aut. Tak więc za Volkswagena ID.3, 44-letnia kobieta z Kalet zapłaci 351 zł, a za BMW i3, 44-letni mężczyzna z Łukowa będzie musiał uiścić opłatę w wysokości 379 zł.

Jak wynika z powyższego nie jesteśmy w stanie ustrzec się od podwyżki cen pojazdów spalinowych, zarówno pod względem serwisu, ubezpieczeń czy po prostu ich zakupu, zarówno z drugiej ręki, jak również tych z salonów. Droższe auta już są̨ faktem w Polsce – jak podaje IBRM Samar, w 2020 roku średnie ważone ceny nowych samochodów osobowych wzrosły o 10%, podczas gdy rok czy dwa lata wcześniej wzrosty nie przekraczały 6%.
Spodziewamy się, że wzrost cen samochodów w przypadku marek popularnych w 2022 roku osiągnie dynamikę około 15% r/r, w segmencie premium może to być nawet +25% r/r. Natomiast tanieć będą auta elektryczne, co w konsekwencji pomoże w przesiadaniu się między innymi polskich kierowców na zeroemisyjne pojazdy – stwierdził niedawno  Jacek Opala, członek zarządu Exact Systems.

Rozwiązaniem wydają się być więc auta elektryczne. „Dziś” już są tańsze w eksploatacji, a „jutro” biorąc pod uwagę różne uwarunkowania (m.in. programy dopłat, ulgi, przywileje), będę z pewnością coraz atrakcyjniejsze.

Maciej Gis

UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Zobacz również:

NEWSLETTER

Zapisz się do naszego newslettera! Bądź na bieżąco z nowościami z rynku paliw alternatywnych

FACEBOOK

POLECANE

ŚLEDŹ NAS NA

PARTNERZY